Obydwie kartki w kolorach biało- bordowych. W pierwszej użyłam białej siateczki, kwiatków srebrnych z zestawu ślubnego od cioci oraz tasiemek atłasowych. Kartka ma dosyć nietypowe otwieranie. Ale myślę, że fantazyjne cięcie dodaje jej uroku.
Druga ślubna kartka w podobnej kolorystyce. Kwiatki i listki z moich nowo nabytych dziurkaczy.
Kolejne dwie kartki w podobnej stylistyce ale w różnych odcieniach. Mi szczególnie przypadła do gustu ta w brązach i błękicie. Szczerze mówiąc kiedyś takie zestawienie jakoś mi nie "grało". Ale teraz jestem chyba bardziej odważna...
Te górne cięcia powstały w sumie przez przypadek. Jak zrobiłam pierwszą z nich (różową) to czegoś brakowało mi u góry. Dlatego wycięłam nożyczkami z falbanką i dokleiłam inny kolor pod spód. Myślę, że fajnie wyszło.
Mam jeszcze jeden pomysł na tą wycinaną górę. Może na dniach go zrealizuję. A jutro kiermasz. Ciekawa jestem jak wypadnie. Dam znać. Pozdrawiam!